pierdolony wiatr! nic nie idzie no NIC! rower staje w miejscu, cały sprzęt się jebie, ja załapałem ogólne osłabienie, ból gardła..MASAKRA jest doprowadza mnie to wszystko do szaleństwa już.
ps. na 31km wypiłem...250ml wody z cukrem... odwracam mostek..
edit: KROSS LVL A2 wersja RACE (bez odblasków na kółkach, bez przedniej lampki, z ujemnym mostkiem i koszykiem SQUAD ehehee, z pd-m520, stopkę się zdejmie kiedy będzie trzeba ;)
licznik wydaje się krzywo założony, ale ręczę, że tak nie jest ;)
no to tyle :) fotki specjalnie dla Scott'a i Miśq'a :P pozdrawiam
znowu symulacja wyścigu..miała być bo trening został zepsuty przez przygodną kolarkę...aż szkoda czasu na szczegóły...odcholowanie biedactwa do domu tak zepsuło mi średnią że szok..z resztą zżarło tez kupę czasu i kiedy wróciłem do kręcenia zrobiło się już zimno cholernie..ehhh :mad:
koszmarny wiatr. 2 sesje. jedna (18km szosa) zobaczyć co się pali. 2. miała być symulacja wyścigu..tylko pękł pieprzony OZZ. zakręciłem już squada ale przerwanego treningu nie był sensu kontynuować..
NARESZCIE NARESZCIE NARESZCIE!!! CZUJĘ SIĘ MOCNY, CZUJĘ SIĘ TWARDY, JADĘ DO BARLINKA Z PODNIESIONĄ GŁOWĄ! zrobiłem dzisiaj symulacje wyścigu na mojej najcięższej, błotno-piaskowo-górzystej trasie. pojechałem od razu po zjedzeniu 2 kebabów (niestrawność - wysiłek..) wiało, padało, nie zrobiłem rozgrzewki i miałem tylko 0.5l powerade. jestem z siebie dumny. nie znam trasy barlineckiej ale nie sadzę żeby była dużo trudniejsza a w tamtym roku najlepszy koleś miał średnią 23,5km/h a drugi 19.5km/h.... wiem że na trasie będą przeszkadzać inni kolarze, będzie ciasno, trzeba będzie wyprzedzać, nie będę znał terenu ale nie będzie źle. kiedy dojdę na "mojej" trasie do średniej 25km/h przestanę się martwic :)
jazda z Wróblikiem do Chojny poszwędac się po mieście, coś przekąsić, i zajrzeć do rowerowego po zabezpieczenia kryptonite..średnia jak średnia...tempo dobitnie turystyczne ale nie było co wariować po interwalach.
jazda do Dębna znowu na spotkanie z Dianą która ubłagała ojca żeby przy podróży do Krakowa zahaczyć jeszcze raz o Dębno :) wracałem w temperaturze 15 stopni C i ostrym deszczu w krótkich spodenkach. przemoczonego i zziębniętego 10km od domu zgarnęło mnie auto ojca...