podsumowanie za ostanie 3 dni bo wczesniejszych treningów nie pamiętam :) (reprymendy prowadzących team :P) sesje terenowe, interwałki na podjazdach itp :) a dziś urwałem hak przerzutki i na kilka dni będę musiał zadowolić się moim starym czołgiem...25zł poszło się rypać...
Góralice-Rów-Kierzków-Tarnowo-Otanów-Sitno-Derczewo-Lipiany-Jedlice-Mostkowo-Dzikowo-Dzikówko-Barlinek i z powrotem bo nie było jak zrobić pętli. Pojechałem na miejsce przyszłego maratonu. Straszny wiatr, temp. umiarkowana. Nie byłem mentalnie przygotowany na tą wyprawę pomysł narodził się po przebudzeniu :) Już na pierwszych kilometrach zwątpiłem przez wspomniany silny wiatr. Jechało się tragicznie. Szczególnie powrót, gdzie zmęczony jechałem 30km z wiatrem prosto w twarz (KOW 10 i chwile załamania) Gdy dojechałem do Sitna wszystko wróciło do normy i jakoś doczłapałem się do domu...
wszystkie drogi prowadzą do Dzikówka :D
mały postój za Lipianami
jezioro barlineckie ( w tych lasach rozegra się wyścig...) i jakiś syf mi wpadł do matrycy...
budowa nowej autostrady (Gorzów-Szczecin) żadnych starych STARów czy MANów same nowiutkie Volvo, JCB i CATy. prace idą całą parą
trasa w dużym skrócie - Góralice-Rów-Golenice-Myślibórz-Ostrowiec-Dębno-Smolnica-Warnice-Piaseczno-Stołeczna- Trzcińsko Zdrój-Góralice. pierwsze 16km do Myśliborza - marzenie. lekki wiatr i rakieta w nogach. średnia 26.00. spotkałem grupkę starszych kolarz turystycznych (gdzieś po 60lat :)) i widzę że nie tylko ja jeżdżę w kamizelce odblaskowej :P. południowy zwyczaj pozdrawiania sie na trasie i tym razem zafunkcjonował (i to oni zamachali pierwsi :)). W Myśiborzu zmienił sie kierunek jazdy a wiatr zaczął dąć w twarz i tak przez pozostałe 23km. Do dębna dojechałem bez żadnego stopu ze średnią 24.2 co przy tych warunkach i oponkach 2.1 jest dla mnie wynikiem rewelacyjnym :)
W Dębnie 45min. wizyty u cioci i babci (11pierogów :)) i dalej jazda. Jednak te braki odpoczynków dały sie we znaki i po 15km załapałem kryzys - nie wytrzymywał czworo głowy uda...3min. postoju (których miało nie być..:() rozchodzenie, czekolada, woda, fotki i dalej. Później natknąłem sie na roboty drogowe gdzie był straszny bajzel smoła i te kamyczki którymi łatają na całej jezdni. naprzyklejało sie tego gówna do opon i zrobiły sie takie opory toczenia że głowa mała...ale jakoś doczłapałem się do domu :)
zgodnie z obietnicami fotka met'a
a u cioci znalazłem zdjęcie z dzieciństwa :D stoje tam z Karolem,kuzynem, z którym prałem się na każdym weselu :D (ja to ten w niebieskiej koszulce :))
Góralice-Rów-Golenice-Myślibórz i z powrotem :) trasa wymuszona brakiem obiadu - po prostu pojechałem coś przekąsić :) wiatr choć mniejszy niż wczoraj na rowerze był dość wyczuwalny i dawał o sobie znać ... przez całą trasę praktycznie boczny bardziej przeszkadzał niż pomagał. mimo to średnia (tylko jeden odpoczynek) zadowalająca :) czuję że kondycja powoli przychodzi :)
wiatr...II sesje. I.z kolesiem Góralice-Dobropole-Stołeczna-Trzcińsko Zdrój (koleś spuchł pojechał do domu)-Góralice. z tz do góralic morderczy wiatr centro w twarz pedałowałem całą mocą i średnio 15km/h..tragedia...(20km)
II. rekreacja (rozjeżdżenie laktatu...) terenem (lasem) czyli bezwietrznie pod wiatr (:)) do Rowu później z wiatrem asfalt do Góralic średnio 35km/h :)
i tak zazwyczaj wyglądają moje traski..płasko i piaszczysto (piaszczyście? :))
i przepraszam za jakość i i ogólną słabość wszystkich fotek...odkąd przestałem zapaleńczo pstrykać rok temu jakoś straciłem wenę...:(
Góralice-Dobropole-Tchórzno i z powrotem :) teren, mimo że asfalt, trudny kupa podjazdów. jechałem z jednym odpoczynkiem niezłym tempem miało być dłużej ale przypomniało mi sie że jutra 90min. ostrego biegania czyli mecz :) ojj nie wiem czy do jutra laktat zostanie zniwelowany...
trasa Góralice-Dobropole-Tchórzno-Czerników-Sarbinowo-Golenice-Rów-Góralice czyli "dookoła jeziora Dobropolskiego" jakby :). jechałem z kolegą który pociskał na rozklekotanym składaczku babci :) te 9km to był dość ciężki teren i pod większość podjazdów kolega na "jednoprzerzutkowcu" nie wyrabiał i trochę prowadziliśmy rowerki...stąd taka średnia :) poza tym lało 3 dni jechał się strasznie w takim błocie...
Jezioro Dobroposkie
jakaś stara dzwonnica w Czernikowie
myśleliśmy że będzie płytko...
ale nie wiem czy 30cm wody to mało...
buty mokre, skarpety mokre, niska temperatura i pęd powietrza - strasznie zimno w stopy...;/
Góralice-Trzcińsko Zdrój-Antonowice-Smuga-Gogolice-Górczyn-Rosnówek-Rosnowo i z powrotem tą samą trasą :D jednak kopanie piłki w Rosnowie mnie wykończyło i te 17km do domu przy niskiej temp., wietrze i głodzie pokonałem tylko siłą woli :)